Rumunia potrzebuje pracowników migracyjnych. Potrzebują ochrony.
Transitions Online
Rosnący deficyt siły roboczej zmusił rumuńskich pracodawców do zatrudniania około 100 000 głównie azjatyckich pracowników rocznie. Wielu z nich boryka się z trudnościami w codziennym życiu.
Rosnący niedobór siły roboczej zmusił rumuńskich pracodawców do rekrutacji około 100 000 głównie azjatyckich pracowników rocznie. Wielu z nich boryka się z trudnościami w codziennym życiu.
Nimal, 29-letni z wioski w pobliżu Kurunegala na Sri Lance, czekał dwa lata i zapłacił ponad 4000 euro agencji w kraju, aby przyjechać do pracy w Rumunii. Myślał, że będzie prowadził ciężarówkę, ale gdy przybył w październiku 2025 roku, skończyło się na jeździe na rowerze. Jest jednym z tysięcy zagranicznych pracowników zatrudnionych w kraju do dostarczania zamówień spożywczych składanych przez platformy online, takie jak Glovo, Bolt Food i Wolt.
Nimal zarabia znacznie mniej, niż się spodziewał, często polegając na napiwkach, aby kupić jedzenie podczas odbioru zamówień. Ledwo zaczyna spłacać pożyczkę zaciągniętą na pokrycie opłaty rekrutacyjnej. Jego największym szczęściem może być to, że musi dzielić pokój tylko z dwoma osobami. Inni śpią w dormitoriach w stylu magazynowym, czasami więcej niż dwanaście osób na pokój, z rowerami zaparkowanymi obok łóżek.
„Nadużywające” Warunki Pracy
Ci pracownicy, przemierzający ruch uliczny z dużymi, jaskrawymi plecakami, są najbardziej widocznym znakiem, jak migranci spoza Unii Europejskiej, głównie z Azji, przeniknęli do rumuńskiej siły roboczej. Według Generalnej Inspekcji Imigracji (IGI), w 2025 roku wydano ponad 10 000 zezwoleń na pracę dla kurierów. Ich widoczność uczyniła pracowników dostawczych celem polityków skrajnej prawicy i, w niektórych przypadkach, fizycznych ataków. Jednak większość migrantów pozostaje w dużej mierze niewidoczna, pracując w kuchniach restauracji, na korytarzach hoteli, na placach budowy i na halach fabrycznych.
Pod koniec 2025 roku, ponad 148 000 obywateli spoza UE posiadało pozwolenia na pobyt w celach zatrudnienia, według IGI, z czego około połowa pochodziła z Nepalu i Sri Lanki, a następnie z Turcji, Mołdawii, Indii i Bangladeszu. Rzecznicy twierdzą, że wiele osób pozostaje w kraju bez odpowiednich dokumentów, dzięki systemowi, który czyni ich zależnymi od pracodawcy, naraża na nadużycia i zmusza do nielegalnego statusu. Projekt rozporządzenia awaryjnego ma na celu naprawę tych niedoskonałości, ale spotkał się z krytyką grup praw człowieka, agencji rekrutacyjnych i pracodawców.
Pracodawcy krytykowali również decyzję o ograniczeniu liczby nowo przyjmowanych pracowników spoza UE do 90 000 w 2026 roku, co stanowi 10% redukcję w porównaniu z poprzednimi latami, mimo że kraj boryka się z niedoborem siły roboczej, częściowo spowodowanym tym, że Rumuni sami stali się migrantami pracującymi gdzie indziej w UE od czasu przystąpienia do bloku w 2007 roku. Obecnie około jedna piąta Rumunów mieszka za granicą, a pracodawcy zgłaszają dziesiątki tysięcy wakatów w budownictwie, hotelarstwie i przemyśle.
Rumunia od 2014 roku ogranicza liczbę pracowników spoza UE wchodzących do kraju poprzez roczną kwotę. Limit utrzymywał się na poziomie kilku tysięcy przez kilka lat, ale prawo z 2018 roku pozwoliło zagranicznym pracownikom otrzymywać minimalne wynagrodzenie (obecnie 4050 lei, czyli około 800 euro), zamiast średniej pensji brutto przed opodatkowaniem, która od stycznia 2026 roku wynosiła 9210 lei. Po zmianie limit osiągnął 30 000 w następnym roku. W 2022 roku wzrósł do 100 000, choć rząd zakazał migrantom opuszczania pracy w pierwszym roku bez pisemnej zgody pracodawcy.
„To jeden z najbardziej nadużywających dokumentów prawnych, jakie kiedykolwiek czytałam,” powiedziała Georgiana Badescu z Centrum Zasobów Prawnych, organizacji praw człowieka z Bukaresztu, odnosząc się do rozporządzenia z 2022 roku. „To nie tylko niepokojące, to niszczy migrantów.”
Porównała tę zasadę do systemu kafala w krajach Zatoki Perskiej, głównym miejscu docelowym dla wielu migrantów z Azji Południowej, gdzie status imigracyjny i pobytowy są powiązane z konkretnym pracodawcą.
Anatolie Cosciug, zastępca dyrektora think tanku Centrum Badań Migracyjnych, podzielił się oceną Badescu. „Ta zależność tworzy to, co już widzimy w krajach Zatoki: straszne warunki pracy, straszne warunki mieszkaniowe,” powiedział Cosciug.
Obietnice a Twarda Rzeczywistość
W swoim najnowszym raporcie na temat Rumunii, organ antyhandelowy Rady Europy GRETA ostrzegł, że migranci, zwłaszcza z Azji Południowej, są narażeni na zwiększone ryzyko wyzysku z powodu oszukańczych praktyk rekrutacyjnych. W krajach pochodzenia prace często są organizowane przez brokerów i agencje rekrutacyjne znane jako „biura siły roboczej”, a migranci płacą kilka tysięcy euro za opłaty, dokumenty i podróż, często finansowane pożyczkami. Niektórzy migranci przyjeżdżają i okazuje się, że praca różni się od obiecywanych, a agencje czasami podają brutto wynagrodzenia bez wyjaśnienia podatków lub potrąceń pracodawcy na mieszkanie i wyżywienie.
Pracownicy dostawczy, tacy jak Nimal, zatrudnieni przez lokalne firmy działające jako pośrednicy między platformami a kurierami, również mają odciągane pieniądze z wynagrodzenia na wynajem rowerów lub skuterów i inny sprzęt. Nimal powiedział, że musi zarobić 1450 lei (około 280 euro) tygodniowo dla firmy, zanim sam coś zatrzyma – co, jak twierdzi, było niemal niemożliwe podczas srogiej zimy w Bukareszcie.
„Nie dali mi nic. Powiedzieli, że dadzą mi darmowe lekarstwa. Powiedzieli, że dadzą mi podstawową pensję, ale to nic,” powiedział.
Prawo pozwala pracownikom zmienić pracodawcę, jeśli ich prawa są naruszane, powiedziała Badescu, ale to rzadko się zdarza, ponieważ migranci mogą nie znać swoich praw i obawiać się zgłoszenia, które może prowadzić do deportacji. Zna tylko dwie osoby, które udało się uzyskać listy zwolnienia od pracodawców. Niektórzy uciekają, pracując bez papierów lub nielegalnie przenosząc się do innego kraju europejskiego, co jest łatwiejsze od czasu wejścia Rumunii do strefy Schengen w 2025 roku.
W listopadzie ubiegłego roku sekretarz stanu w Ministerstwie Pracy Ciprian Vacaru zapowiedział, że rząd „radykalnie” zaktualizuje ustawodawstwo, aby uprościć proces sprowadzania zagranicznych pracowników i „ułatwić pracę odpowiednich firm.” Surowsze zasady dla agencji rekrutacyjnych, jak powiedział, miałyby na celu ograniczenie migracji dalszej.
Później tego samego miesiąca, około 30 organizacji praw człowieka wysłało wspólny list stwierdzający, że społeczeństwo obywatelskie zostało wykluczone z konsultacji i wzywający do większej przejrzystości w procesie opracowywania poprawek.
„Mamy poważne wątpliwości, czy nowe przepisy rzeczywiście odzwierciedlą potrzeby i pilne kwestie migrantów w naszym kraju,” napisano, ostrzegając, że poprzednie ustawodawstwo w dużej mierze faworyzowało interesy pracodawców kosztem praw pracowników.
Gdy projekt rozporządzenia został opublikowany 23 grudnia (może wejść w życie bez głosowania w parlamencie, choć ustawodawcy muszą go później zatwierdzić), grupy miały tylko 10 dni kalendarzowych w okresie świątecznym na złożenie pisemnych uwag, choć później w połowie stycznia odbyły się konsultacje publiczne, a następnie zrewidowany projekt pod koniec miesiąca.
Jesteśmy tylko pośrednikami, mówią agencje pracy
Zgodnie z proponowanym prawem, rekrutacja miałaby zostać przeniesiona na zcentralizowaną platformę online, a agencje i pracodawcy musieliby spełniać surowe kryteria, aby się zarejestrować. Wciąż nie jest jasne, czy pracownicy mieliby dostęp do platformy. Obecnie tylko pracodawcy mogą ubiegać się o pozwolenia na pracę, co oznacza, że pracownicy nie mają dostępu do swoich dokumentów, nie mogą śledzić aplikacji i nie otrzymują powiadomień, jeśli zostanie odrzucona.
Prawo również skróci z roku do sześciu miesięcy okres, w którym migranci muszą pozostawać u tego samego pracodawcy. Badescu powiedziała, że zmiana może przynieść ograniczoną ulgę, zauważając przypadki, gdy pracodawcy kończą zatrudnienie i ponownie zatrudniają pracowników, skutecznie resetując czas. Twierdzi, że szerszy system nadal zmusza migrantów do nielegalnego statusu, nie z własnej winy. Chociaż projekt rozporządzenia pozwoliłby również migrantom już przebywającym w Rumunii ubiegać się o legalny status, okno czasowe byłoby ograniczone, a tylko ci, którzy nie zostali już wydaleni z kraju, byliby uprawnieni.
„Jeśli nie zostaniesz złapany, zostaniesz znowu zalegalizowany. Jeśli zostaniesz złapany, nie,” powiedziała Badescu. „To jest tak arbitralne.”
Grupy branżowe poparły również ścieżkę do legalizacji. Obecna sytuacja jest jak „posiadanie samochodu bez tablic w garażu” i konieczność kupienia nowego zamiast rejestracji pierwszego, powiedział Romulus Badea, prezes PIFM, stowarzyszenia reprezentującego firmy rekrutujące zagranicznych pracowników.
Ma on zastrzeżenia do wpływu prawa na agencje, takich jak zapis o zawieszeniu agencji, jeśli więcej niż 20% rekrutowanych pracowników nie podejmie lub nie utrzyma zatrudnienia w Rumunii – w tym przypadków, które Badea twierdzi, są poza kontrolą agencji. Agencje będą również zobowiązane do złożenia gwarancji finansowej na pokrycie kosztów repatriacji lub ewentualnych kar, zaczynając od 75 000 euro dla do 250 pracowników i rosnąc o 50 000 euro za każde kolejne 250 pracowników.
„Kary nie dotyczą tylko działań [agencji], ale także wszystkich innych,” powiedział Badea. „Nie można wszystkiego zrzucać na barki agenta rekrutacyjnego, ponieważ w końcu to on tylko ułatwia kontakt między kandydatami a pracodawcą.”
Partner zarządzający Melania Pop z International Work Finder powiedziała, że jest „bardzo zadowolona” z projektu ustawy. Firma twierdzi, że zatrudniła ponad 25 000 pracowników spoza UE w Rumunii i już przygotowuje się do nowych wymagań. Pop powiedziała, że nowa ustawa zmniejszyłaby „nieuczciwą konkurencję” ze strony mniejszych rumuńskich agencji, które obejście obowiązujących przepisów realizują poprzez współpracę z agencjami siły roboczej w krajach pochodzenia migrantów, które pobierają opłaty od pracowników, a nie od pracodawców, co pozwala im oferować tańszą siłę roboczą rumuńskim firmom niż agencje przestrzegające przepisów. Oprócz potencjalnych ryzyk prawnych, ostrzega ona pracodawców, że tańsza siła robocza często przynosi więcej problemów w praktyce.
„Będą tańsi, ale będą generować więcej problemów dla ciebie,” powiedziała.
Chociaż jej firma specjalizuje się w rekrutacji pracowników z Azji, Pop powiedziała, że cieszy się z bardziej „restrykcyjnego” projektu ustawy, nie tylko dlatego, że może to pomóc wyrównać szanse, ale także jako okazja dla Rumunii, by wyciągnąć wnioski z tego, co ona nazwała „błędami” Europy Zachodniej.
Migranci, którzy wypadają z systemu prawnego, często kończą pracując na czarno. „Zamiast płacić podatki, po prostu tutaj przetrwają,” powiedziała.
Migrant Workers Face Insults and Attacks
Politycy skrajnej prawicy przedstawiają również Europę Zachodnią jako przestrogę dotyczącą imigracji, jednocześnie nasilając retorykę przeciwko zagranicznym pracownikom. W sierpniu 2025 roku, Dan Tanasa, deputowany i rzecznik antyimigracyjnej partii AUR, wezwał Rumunów do odmowy przyjęcia dostaw od zagranicznych pracowników. Kilka dni później, bangladeski kurier został zaatakowany w Bukareszcie przez mężczyznę krzyczącego „wracaj do swojego kraju” i „jesteś najeźdźcą”.
Obawy gospodarcze, korupcja i nieufność wobec głównych partii politycznych nadal mają wyższy priorytet dla wyborców niż migracja. Jednak retoryka antyimigracyjna rośnie w internecie, a zwolennicy twierdzą, że ataki stają się coraz częstsze. W październiku, pojawiły się plakaty w centrum Bukaresztu z fotografiami nigeryjskiego mężczyzny aresztowanego za gwałt, nawołujące do „obrony swojego miasta”. Miesiąc później, sri lankijski kurier został obrażony, opluty i uderzony w mieście tuż za miastem.
„Prawie co tydzień dostaję film z atakami na dostawców na ulicy,” powiedział Cosciug.

W międzyczasie, zapotrzebowanie na zagraniczną siłę roboczą nadal rośnie. Limit na 2022 rok dla 100 000 zagranicznych zezwoleń na pracę pozostał w mocy do 2025 roku, kiedy to pracodawcy złożyli już ponad 230 000 wniosków do października. Grupy pracodawców wnioskowały o kwotę 150 000 na 2026 rok, ale rząd zamiast tego obniżył limit do 90 000.
Minister pracy Petre Florin Manole powiedział, że redukcja limitu miała na celu utrzymanie miejsc pracy dla Rumunów, którzy mają zostać zwolnieni w sektorze publicznym. Jednak „ludzie z sektora publicznego nie będą wykonywać tego rodzaju pracy, mycia naczyń w restauracjach czy pracy na placu budowy,” powiedział Badea.
Chęć zaakceptowania tego, czego rumuńscy pracownicy nie chcą, jest dokładnie tym, co wiele agencji rekrutacyjnych obiecuje klientom, z setkami stron internetowych wychwalających zalety zatrudniania pracowników z Azji, chwaląc ich dyscyplinę, etykę pracy i chęć do pracy więcej za mniej.
„Pracownicy z Azji rekrutowani przez naszą agencję są zmotywowani do pracy zarówno dlatego, że mają szczególny szacunek do pracy, jako część kultury ich kraju pochodzenia, jak i dlatego, że chcą wspierać swoje rodziny w domu i są otwarci na nadgodziny,” czytamy na stronie internetowej International Work Finder.
Siddiki, 24 lata, z Pratappur w Nepalu, pożyczył ponad 5000 euro, aby przyjechać do pracy w Rumunii. Zarabia nieco ponad 500 euro miesięcznie, wypłacane gotówką, mieszając chemikalia i sprzątając w Konstancy.
„Jestem biedny w swoim kraju. Muszę coś zrobić w swoim życiu. Muszę zbudować swój dom,” powiedział. Po prawie dwóch latach pracy na 12-godzinnych zmianach przez 14 dni bez nadgodzin, wciąż nie spłacił pożyczki.
Jared Paolino jest niezależnym dziennikarzem mieszkającym w Rumunii. Posiada tytuł magistra spraw międzynarodowych i dziennikarstwa z Sciences Po Paris.
Imiona pracowników zostały zmienione, aby chronić ich tożsamość.
Najnowsze Wiadomości
Jak Polska Może Odnaleźć Dyplomatyczną Drogę
autor Piotr Buras
15 Gru 202522 Gru 2025
Nowa Bośnia: Wojna, którą Świat Obserwował
autor Federico Tisa
11 Gru 202511 Gru 2025