Litwa ma niewiele do stracenia z powodu głębszego kryzysu Hormuz
New Eastern Europe
Alarmowe dzwony biją w całej Europie z powodu możliwego kryzysu energetycznego wywołanego wojną na Zatoce Perskiej. Pomimo zagrożeń dla swojej gospodarki, Litwa jest lepiej przygotowana niż większość krajów europejskich na przetrwanie globalnych zakłóceń w dostawach i lepiej przygotowana niż kiedykolwiek od 1990 roku.
Groźba dla gospodarki światowej jest realna. Wojna zakłóciła dostawy ropy, gazu, nawozów i innych surowców, a część zdolności produkcyjnych może pozostać uszkodzona na dłuższy czas. Na razie ceny ropy są amortyzowane przez rekordowe uwolnienie rezerw ropy na rynku oraz przez oczekiwania, że wojna z Iranem szybko się zakończy. Z uwagi na znaczący udział światowych zasobów energii przepływających przez Cieśninę Hormuz, nawet częściowe zakłócenia mogą podnieść ceny i zmusić nabywców do rywalizacji o te same dostawy.
Spadek podaży kluczowych surowców w końcu będzie musiał zostać zrekompensowany przez mniejszy popyt. Jednakże, ponieważ ograniczenie zużycia niezbędnych surowców jest bolesne dla wszystkich, popyt i podaż mogą wrócić do równowagi przy znacznie wyższych cenach. Konsekwencje będą się rozprzestrzeniać. Wyższe ceny nawozów, na przykład, mogą zmniejszyć siewy na całym świecie, prowadząc do mniejszych zbiorów i wyższych cen żywności. Na razie nie ma wystarczającej ilości kluczowych surowców, aby je zaspokoić.
Te wydarzenia skłoniły Fatih Birola, szefa Międzynarodowej Agencji Energetycznej, do nazwania sytuacji „największym zagrożeniem dla bezpieczeństwa energetycznego w historii”. IEA ostrzega, że ceny ropy „nie odzwierciedlają powagi problemu” i że przywrócenie podaży do poprzednich poziomów może zająć lata. Innymi słowy, IEA wydaje się być znacznie bardziej pesymistyczna co do konsekwencji wojny z Iranem niż rynki finansowe, które nadal wyceniają szybkie zakończenie konfliktu i ograniczone długoterminowe szkody.
Dostęp Litwy do ropy i gazu jest niezawodny Chociaż ryzyka nadal istnieją, międzynarodowe braki w dostawach nie przekładają się automatycznie na fizyczne zagrożenie dla Litwy.Fizyczny dostęp Litwy do ropy i gazu jest wysoce bezpieczny. Dostawy ropy naftowej do rafinerii w Mažeikiach nie zależą od Cieśniny Hormuz, a operator rafinerii, Orlen Lietuva, nie zidentyfikował żadnych zagrożeń dla swojego zaopatrzenia w ropę naftową ani inne kluczowe surowce. Rafineria eksportuje prawie 80 procent swoich produktów ropopochodnych, co wyróżnia Litwę spośród sąsiadów jako regionalnego dostawcę paliw rafinowanych. Jeśli chodzi o gaz ziemny, dostęp Litwy jest zabezpieczony przez państwową terminal LNG Independence.
Jeśli ceny gwałtownie wzrosną, warto pamiętać, że Europa pozostaje jednym z najbogatszych regionów na świecie. Europejscy nabywcy są znacznie lepiej przygotowani niż większość krajów, aby móc kupować ropę, gaz, nawozy i inne surowce na rynkach międzynarodowych.
Wszystko to oznacza, że nawet w ekstremalnym stresie na rynku energii, ropa i gaz ziemny będą nadal płynąć do Litwy, nawet jeśli po wyższych cenach.
Prawdziwe zagrożenie dla Europy: wyścig o subsydia na najniższym poziomieGłówne zagrożenie dla litewskich przedsiębiorstw nie wynika z fizycznej dostępności zasobów ropy i gazu, lecz z decyzji podejmowanych w innych europejskich stolicach. Rządy w całej Europie już zakasują rękawy: obniżają akcyzy, wprowadzają kontrole cen i wypłacają subsydia. Wysyłają jasny sygnał obywatelom Europy: nadal kupujcie ropę i gaz, a koszty pokryją podatnicy.
Jeśli inne kraje UE zaczną mocno subsydiować zużycie energii, rząd Litwy również będzie pod presją, by odpowiedzieć wsparciem fiskalnym, aby litewskie firmy nie straciły konkurencyjności. W takim wyścigu na najniższym poziomie nie będzie zwycięzców w Europie. Głównym beneficjentem sztucznie podtrzymywanego popytu na ropę i gaz byłby nasz wielki wróg na wschodzie, który już zapełnia swój budżet wojenny wyższymi dochodami z ropy i gazu. Główną przegraną byłby świat rozwijający się.
Scenariusz ten już miał miejsce w latach 2022-2023 i może się powtórzyć. Podczas gdy niektóre kraje już muszą ograniczać korzystanie z klimatyzacji i przygotowywać się na ryzyko niedoborów żywności, rządy europejskie mogą sobie pozwolić na wydanie dziesiątek miliardów euro na subsydia i ulgi podatkowe. Krzycząc „wilka” i „ratując” obywateli, którzy nie potrzebują ratunku, rządy europejskie mogą jeszcze bardziej pogłębić kryzys niedostatku na Globalnym Południu.
Litwa jest wyjątkowo dobrze przygotowana
Gospodarka Litwy jest dziś znacznie bardziej odporna niż na początku poprzednich kryzysów. W ciągu ostatnich sześciu lat przetrwała pandemię, chińską presję gospodarczą, szok podażowy wywołany inwazją Rosji na Ukrainę oraz globalny kryzys energetyczny. Pomimo tych szoków, Litwa wyszła w dużej mierze bez szwanku: nadal jest jedną z najszybciej rozwijających się gospodarek w OECD, a jej dług publiczny w relacji do PKB jest jeszcze niższy niż w 2016 roku. Fitch Ratings właśnie podniósł rating kredytowy Litwy z „A” do „A+”, powołując się na zrównoważony wzrost, korzystne perspektywy średnioterminowe, odporność na szoki zewnętrzne i historię ostrożnej polityki fiskalnej.
Obecnie Litwa nie powinna panikować. Również rząd nie powinien tworzyć oczekiwań, że państwo wkroczy, aby zrekompensować konsumentom i przedsiębiorstwom wszelkie straty. Niewłaściwie ukierunkowane wsparcie fiskalne mogłoby zwiększyć popyt na paliwo i gaz, podnosząc krajowe koszty energii. Jeśli wsparcie będzie konieczne, musi być skierowane wyłącznie do najbardziej wrażliwych gospodarstw domowych i energochłonnych przedsiębiorstw.
Istnieją zagrożenia dla gospodarki światowej, ale Litwa jest w lepszej pozycji, by im sprostać niż kiedykolwiek wcześniej. Przygotowując się na najgorsze, Litwini mają wszelkie powody, by mieć nadzieję na najlepsze. Przez ostatnie 36 lat Litwa inwestowała, tworzyła wartość i przygotowywała się na nieprzewidziane sytuacje, nie pozwalając, by strach kierował jej decyzjami. Jeśli utrzyma kurs, Litwa zachowa stabilną perspektywę wzrostu i pozostanie konkurencyjnym środowiskiem dla inwestycji.
Ten artykuł został ponownie opublikowany w ramach partnerstwa między New Eastern Europe a LRT English.
Andrius Romanovskis jest prezesem Litewskiej Konfederacji Przedsiębiorstw (ICC Lithuania)