Trzymanie linii: społeczeństwo obywatelskie i spadek demokracji w Grecji
Green European Journal
Od objęcia władzy w 2019 roku, konserwatywny rząd Kyriakosa Mitsotakisa przeprowadził nieliberalny zwrot, na który niewiele wpływu miała podzielona opozycja i uległe główne media. Organizacje społeczeństwa obywatelskiego podjęły się wypełnienia tej luki – ale za dużą cenę. To, czy będą w stanie utrzymać tę rolę, będzie zależało od większego zaangażowania społeczeństwa i wsparcia strukturalnego.
Od objęcia władzy w 2019 roku, konserwatywny rząd Kyriakosa Mitsotakisa nadzorował zwrot ku autorytaryzmowi, w dużej mierze bez większej opozycji i podporządkowanych głównych mediów. Organizacje społeczeństwa obywatelskiego wzmożyły działania, aby wypełnić tę lukę – ale za znaczną cenę. To, czy będą mogły utrzymać tę rolę, będzie zależało od silniejszego udziału społeczeństwa i wsparcia strukturalnego.
Dla wielu Europejczyków, cofanie się demokracji to już nie tylko coś, co dzieje się gdzie indziej. W Raporcie o Demokracji V-Dem 2026, do listy autorytaryzmów dodano pięć krajów europejskich – Chorwację, Włochy, Słowację, Słowenię i Wielką Brytanię. Grecja natomiast od kilku lat znajduje się na tej liście: jej epizod spadku demokratycznego, zajmujący siódme miejsce na świecie pod względem wielkości pogorszenia demokracji, rozpoczął się w 2020 roku. Kraj ten nadal jest demokracją wyborczą, ale utracił status demokracji liberalnej, a jego trajektoria jest nieustannie spadkowa.
Chociaż spadek demokratyczny Grecji jest wyraźnie częścią większej fali, to, co czyni go wyjątkowym, to szybkość i sposób, w jaki się rozwija. Fakt, że dzieje się to w obrębie Unii Europejskiej, w kraju, który w pamięci żywej jeszcze nie tak dawno wyłonił się z dyktatury wojskowej, czyni to szczególnie niepokojącym.
Demokratyczne rozkładanie demokracji
W lipcu 2019 roku, Kyriakos Mitsotakis i jego centrum-prawicowa partia Nea Dimokratia zdobyły silną większość parlamentarną i obaliły lewicowego premiera Aleksisa Tsiprasa, który sprawował władzę od 2015 roku. Jednym z pierwszych ustaw, które przyjęła nowa rząd, był tak zwany Stan Wykonawczy („Εpiteliko Κratos”), który umieścił Narodową Służbę Wywiadowczą, EYP, pod bezpośrednią kontrolą Biura Premiera. Nadzór polityczny nad EYP powierzono Sekretarzowi Generalnemu Premiera i jego kuzynowi, Grigoriosowi Dimitriadisowi. Jednocześnie rząd cicho zmienił wymogi kwalifikacyjne dla szefa EYP, usuwając wymóg posiadania wykształcenia uniwersyteckiego – zmiana ta była szeroko postrzegana jako dostosowana do umożliwienia powołania Panagiotis Kontoleon.
W międzyczasie, publiczny nadawca ERT, wraz z krajową agencją prasową AMNA, został również objęty ścisłą kontrolą rządu, podczas gdy niezależne organy audytowe, takie jak Główny Inspektor Administracji Publicznej, zostały rozwiązane.

Żadne z tych działań nie było ukryte. Zostały przeprowadzone ustawodawczo, jawnie, przy pełnej większości parlamentarnej, która uczyniła opozycję instytucjonalną bezsilną. Główne media, własność kilku oligarchów z widocznymi powiązaniami z rządzącą partią, patrzyły obojętnie.
Pandemia Covid-19 dała rządowi kolejną okazję do centralizacji władzy. Dystrybucja środków na reklamy państwowe w sektorze zdrowia publicznego do mediów poprzez schemat znany jako „lista Petsasa” ujawniła system wpływu rządu na media, który do tej pory był mniej jawnie dyskutowany. Pieniądze publiczne trafiały do mediów sympatyzujących z rządem; media krytyczne otrzymywały znacznie mniejsze kwoty, a w niektórych przypadkach nic. Żadne prawo nie zostało naruszone, ale wpływ na krajobraz medialny, już napięty kryzysem gospodarczym, był znaczący.
Nastąpił skandal szpiegowski. W 2022 roku ujawniono, że potężny spyware o nazwie Predator był używany do monitorowania opozycyjnych polityków, dziennikarzy, wysokich rangą wojskowych i nawet ministrów rządu. Grecka Agencja Ochrony Danych (DPA) ostatecznie potwierdziła, że co najmniej 87 osób zostało nielegalnie objętych tym spyware'em, a 27 z nich było jednocześnie monitorowanych przez EYP za pomocą legalnych kanałów. Dimitriadis zrezygnował, podobnie jak szef EYP, ale Mitsotakis zaprzeczył wiedzy o tym. Dwóch prokuratorów, którzy mieli zbadać sprawę, zostało od niej odsuniętych po złożeniu drugiego oficjalnego wniosku o informacje do DPA. W lutym 2026 roku czterech menedżerów zaangażowanych w dostarczanie Predatora zostało skazanych w związku ze skandalem. Do dziś żaden urzędnik rządowy nie został oskarżony.
Afera Predator nie była tylko skandalem szpiegowskim, ale testem wytrzymałości, który ujawnił pełną architekturę systemu budowanego od 2019 roku: służb wywiadowczych bez realnej niezależności od władzy wykonawczej, krajobrazu medialnego zbyt skorumpowanego, by przeprowadzać poważną kontrolę, większości parlamentarnej zdolnej do szybkiego przepisywania niekorzystnych reguł, oraz systemu sprawiedliwości, którego rozstrzygnięcia w tych i innych kluczowych sprawach pozostawiły pytania bez odpowiedzi, które do dziś pozostają publicznie bez odpowiedzi.
W lutym 2024 roku Parlament Europejski przyjął pierwszą w historii rezolucję dotyczącą Grecji, wyrażając poważne obawy o zagrożenia dla demokracji, praworządności i podstawowych praw. To, że UE potrzebowały pięciu lat i skandalu szpiegowskiego, aby zareagować, mówi wiele o ograniczeniach europejskiego nadzoru.
Do tego czasu pytanie nie brzmiało już, czy demokracja grecka jest pod presją – to było jasne – lecz kto, jeśli ktoś, faktycznie wykonuje pracę odpowiedzialności, którą instytucje formalne albo porzuciły, albo pozbawiły zdolności do jej wykonywania.
Państwo odrzuca
Historia nauczyła, że rządy, które przejmują instytucje, rzadko zatrzymują się na tym. Gdy mechanizmy nadzoru zostaną osłabione, kolejnym celem są ci, którzy przejęli luki. Grecja nie jest wyjątkiem: jako mały ekosystem organizacji społeczeństwa obywatelskiego (CSO) i niezależnych dziennikarzy, którzy stali się bardziej widoczni i skuteczni w rozliczaniu władzy, państwo reagowało, wywierając presję, by utrudnić ich pracę jak najbardziej.
Część tej presji przybrała formę procedur biurokratycznych. Rejestr NGO utworzony w 2020 roku przez Ministerstwo Migracji i Azylu, przedstawiany jako środek transparentności, w praktyce stał się narzędziem selektywnego wykluczenia. Organizacja wsparcia dla uchodźców Aegean, jedna z najbardziej ugruntowanych organizacji pomocy prawnej pracujących z uchodźcami i osobami ubiegającymi się o azyl w kraju, została odmówiona rejestracji mimo spełnienia wszystkich wymogów prawnych, na podstawie rzekomego sprzeciwu, że udzielanie wsparcia osobom z deportacyjnymi nakazami jest sprzeczne z greckim prawem. Mimo że prawo do reprezentacji prawnej dla osób z deportacyjnymi nakazami jest zapisane w prawie greckim, UE i międzynarodowym, odmowa ta została utrzymana. Została uchylona przez Radę Stanu. Czy to zamierzone, czy nie, wiadomość dla innych organizacji działających w tym samym obszarze była jasna.
Na początku 2026 roku, Ministerstwo Migracji poszło jeszcze dalej, wprowadzając poprawki do Kodeksu Migracyjnego, które podniosły rangę rutynowej pracy humanitarnej – takiej jak zapewnianie jedzenia, schronienia czy pomocy migrantom – do poważnego przestępstwa. Członkostwo w zarejestrowanej NGO jest teraz uznawane za okoliczność obciążającą. Propozycje te zostały przedstawione kilka dni po tym, jak 24 pracowników humanitarnych w Mytilene na wyspie Lesbos zostało uniewinnionych od zarzutów, po ośmiu latach walki. Pięć lat oficjalnych zaleceń od UE, Rady Europy i ONZ, wzywających Grecję do zniesienia arbitralnych ograniczeń wobec społeczeństwa obywatelskiego w dziedzinie migracji, najwyraźniej zostało potraktowanych jako powód do przyspieszenia, a nie cofnięcia się w tym zakresie.
Przemoc prawna sięga znacznie dalej niż sektor migracyjny. Gdy dziennikarze z Reporters United i Efimerida ton Syntakton opublikowali swoje śledztwa dotyczące skandalu Predator, a szczególnie roli Grigoriosa Dimitriadisa jako osoby nadzorującej politycznie EYP, odpowiedź nadeszła tego samego dnia, co rezygnacja Dimitriadisa: pozew o odszkodowanie sięgające prawie miliona euro od dziennikarzy i ich mediów. Międzynarodowe organizacje broniące wolności prasy jednoznacznie określiły tę akcję jako Strategic Lawsuit Against Public Participation (SLAPP), mający na celu nie wygranie sprawy w sądzie, lecz wywarcie presji ekonomicznej, stresu i niepewności na niezależne media. W 2025 roku, po latach postępowania, sąd w Atenach całkowicie odrzucił sprawę, uznając, że relacje są dokładne i nie zawierają treści zniesławiających.
Gdy mechanizmy nadzoru zostaną osłabione, kolejnym celem jest ten, kto przejął luki.
Bardziej podstępną formą presji była reputacja. Na początku 2026 roku, Vouliwatch (organizacja monitorująca demokrację, którą współzałożyłem) i niezależny portal Solomon opublikowały raport „Consultocracy Report”, systematyczne badanie wykorzystania przez grecką administrację publiczną usług konsultingowych, oparte wyłącznie na oficjalnych danych o zamówieniach publicznych. Wyniki były niepokojące: dramatyczny wzrost umów, z których większość była przyznawana bez konkurencyjnego przetargu, oraz udokumentowane przypadki zaangażowania firm konsultingowych w tworzenie ustaw. Rząd nie zdecydował się na reakcję na raport. Zamiast tego, podczas oficjalnego briefingu prasowego, rzecznik rządu Pavlos Marinakis fałszywie twierdził, że metodologia raportu jest błędna, i insynuował, również fałszywie, że Vouliwatch jest motywowany politycznie i finansowany przez Europejską Lewicę.
Publiczne dyskredytowanie organizacji społeczeństwa obywatelskiego i dziennikarzy, którzy kwestionują dominującą narrację, pytają o politykę i ujawniają skandale polityczne, jest powtarzającą się taktyką rządu Mitsotakisa od lat. Sam premier publicznie atakował dziennikarzy podczas przemówień w parlamencie i briefów prasowych, podczas gdy ministrowie wielokrotnie kwestionowali wiarygodność uznanych międzynarodowych organizacji, takich jak Reporters Without Borders i Amnesty International.
Indywidualnie, każda z tych taktyk – wykluczenia z rejestru, zmiany w prawie karnym, pozwy typu SLAPP, kampanie oszczerstw publicznych – mogłaby być odrzucona jako odosobnione przypadki nadmiernej ingerencji. Jednak razem wskazują na coś bardziej celowego: środowisko, w którym praca nad odpowiedzialnością jest coraz bardziej kosztowna, prawnie ryzykowna, zawodowo niebezpieczna i osobowo wyczerpująca. Celem tego wszystkiego nie jest koniecznie zniszczenie tych organizacji, lecz zapewnienie, że koszt kontroli będzie na tyle wysoki, by zniechęcić do kolejnych dochodzeń, kampanii czy raportów z niewygodnymi pytaniami.
Civil society na pierwszej linii
W obliczu chronicznego niedofinansowania, prawnych nadużyć i skoordynowanej publicznej dezintegracji, wydarzyło się coś niespodziewanego: ekosystem społeczeństwa obywatelskiego utrzymał się i, w niektórych aspektach, nawet rozwinął.
To nie jest oczywiste. Greckie społeczeństwo obywatelskie, jak je znamy dzisiaj, jest młode. Większość z niego wyłoniła się bezpośrednio z ruin kryzysu finansowego, zbudowana przez ludzi, którzy widzieli, jak formalny system polityczny zawodzi katastrofalnie i zdecydowali, z różnych powodów, spróbować innego podejścia. Te organizacje od początku nie miały dużych zasobów. Zawsze były postrzegane z podejrzliwością, a nie z szacunkiem: w Grecji koncepcja niezależnego, apolitycznego sektora obywatelskiego jest niekomfortowa w kulturze politycznej, w której praktycznie każdy zbiorowy wysiłek był tradycyjnie rozpatrywany przez pryzmat partyjny.
Finansowanie ze strony państwa jest albo niedostępne, albo wiąże się z oczywistymi warunkami. Krajowe filantropie pozostają słabe, a międzynarodowe fundacje rzadko zwracają uwagę na Grecję. Finansowanie z funduszy UE, które wspiera dużą część sektora, jest ratunkiem, ale wiąże się z dużymi kosztami: wymaga od pracowników poświęcania znacznych części czasu na biurokrację zgodności i realizację celów, które często mają niewiele wspólnego z pierwotnym celem wejścia do sektora.
To, co greckie organizacje społeczeństwa obywatelskiego osiągnęły mimo tych ograniczeń, zasługuje na poważne uznanie. W latach od przyspieszenia spadku demokracji, wspólnie z niezależnymi portalami dziennikarskimi, pełnią rolę, którą instytucje demokratyczne albo nie chcą, albo nie są w stanie pełnić. Monitorują praktyki rządu, realizują wnioski o dostęp do informacji, które ministerstwa ignorowały, i podejmują działania prawne, gdy były ignorowane. Tworzyły śledztwa dotyczące skandalu Predator, listy Petsasa, koncentracji własności mediów, nieprawidłowości w zamówieniach, pushbacków na morzu – prace, które później były podnoszone przez instytucje europejskie, informując o rezolucjach, raportach o praworządności i dochodzeniach parlamentarnych.
Raportowały sytuację Grecji do instytucji UE nie dlatego, że oczekiwały natychmiastowych działań, lecz ponieważ budowa udokumentowanego, popartego dowodami zapisu tego, co się dzieje, jest pracą odpowiedzialności w kontekście, w którym krajowe kanały są zablokowane. Osobisty koszt tej pracy jest realny i nie jest wystarczająco dyskutowany. Pracownicy tych organizacji, z niewielkimi wyjątkami, są przemęczeni i niedopłacani. Byli celem skoordynowanej nagonki w mediach społecznościowych. Niektórzy stawali się ofiarami SLAPP-ów, które ciągną się latami, nawet gdy ostatecznie przegrywają. Wielu z nich było wymienianych w briefach rządowych, odrzucanych przez ministrów, określanych jako agenci zagraniczni lub operatyści partyjni w mediach należących do oligarchów. Funkcjonowanie w takich warunkach wymaga szczególnej wytrwałości, której nie należy romantyzować. Wypalenie zawodowe jest powszechne, a sektor z pewnością straci dobrych ludzi i zniechęci nowych, gdy te niekorzystne warunki będą się utrzymywać.
Autorytarne tendencje nie tylko konsolidują się przez osłabianie organizacji; one konsolidują się, gdy społeczeństwa są przekonane, że zbiorowe działanie jest bezcelowe.
Niedokończone sprawy
To, co się zmieniło — i może to być najważniejszy rozwój ostatnich lat — to fakt, że te organizacje zaczęły ze sobą współpracować. W greckim kontekście taka współpraca jest trudniejsza, niż się wydaje: fragmentacja i konkurencyjny indywidualizm są głęboko zakorzenionymi tendencjami kulturowymi, które społeczeństwo obywatelskie wiernie odtwarza. Refleks do ochrony terytorium organizacji, powielania działań zamiast współpracy, podejścia do partnerstwa z ostrożnością: choć te bariery nie są unikalne dla Grecji, to tutaj były szczególnie wyraźne.
Ale coś się zmieniło. Wspólne śledztwa, kampanie rzecznicze, skoordynowane zgłoszenia do instytucji europejskich i wspólne oświadczenia stały się normą. Dzięki tej współpracy powstała zżyta społeczność, zbudowana nie na formalnej strukturze, lecz na wspólnym rozumieniu tego, co jest stawką, i, szczerze mówiąc, na praktycznym uznaniu, że żadna pojedyncza organizacja nie jest wystarczająco duża, by wykonywać tę pracę samodzielnie.
Co ważne, ta współpraca nie ograniczyła się wyłącznie do sektora obywatelskiego. Praca organizacji społeczeństwa obywatelskiego rezonuje z szerszymi segmentami społeczeństwa, szczególnie młodszymi ludźmi, którzy dorastali wśród nakładających się kryzysów i których zaufanie do instytucji politycznych jest często kruche lub całkowicie nieobecne. Dla wielu te inicjatywy coraz częściej funkcjonują mniej jako tradycyjne społeczeństwo obywatelskie, a bardziej jako widoczne demonstracje, że udział publiczny, odpowiedzialność demokratyczna i obrona praw nie są abstrakcyjnymi ideałami powierzonymi instytucjom, lecz zbiorowymi obowiązkami, które obywatele sami mogą realizować.
To może ostatecznie okazać się decydującym polem walki. Autorytarne tendencje nie tylko konsolidują się przez osłabianie organizacji; one konsolidują się, gdy społeczeństwa są przekonane, że zbiorowe działanie jest bezcelowe. W tym sensie można argumentować, że różne strategie nękania państwa mają na celu nie tylko wyczerpanie poszczególnych organizacji, ale także rozbicie kruchych początków poczucia obywatelskiej możliwości, które zaczęły się pojawiać wokół nich. Jak dotąd, nie odniosły sukcesu.
Grecki sektor obywatelski pokazał, że pod presją jest w stanie robić rzeczy, które mają znaczenie. Brakuje mu jednak strukturalnego wsparcia, które pozwoliłoby mu działać w sposób zrównoważony, bez konieczności nieustannego polegania na chęci jednostek do ponoszenia kosztów, które instytucje nie powinny od nich wymagać.
To jest niedokończona sprawa. I jest to pytanie europejskie tak samo jak greckie.