Dlaczego nadszedł czas na zmodernizowanie turecko-polskiego partnerstwa obronnego

New Eastern Europe
Dlaczego nadszedł czas na zmodernizowanie turecko-polskiego partnerstwa obronnego

W miarę jak Europa spieszy się wzmocnić swoje obrony w odpowiedzi na wojnę Rosji przeciwko Ukrainie, uwagę w dużej mierze skupiono na inicjatywach prowadzonych przez Brukselę i rosnących budżetach wojskowych. Jednak jedna z najbardziej strategicznie ważnych możliwości obronnych kontynentu może leżeć gdzie indziej: w głębszym partnerstwie między Polską a Turcją.

Nowe inicjatywy obronne w Europie, takie jak Program Bezpieczeństwa dla Europy (SAFE) UE, zyskały znaczny impet. Mniej zauważalnym, ale równie istotnym, jest memorandum o porozumieniu dotyczącym obrony między Turcją a Polską, podpisane w zeszłym roku. Dokument jest skromny, odzwierciedlając powagę turecko-polskiego partnerstwa obronnego: Turcja i Polska są sojusznikami, współpracują w NATO, a Polska wcześniej zakupiła drony Bayraktar. Jednak do tej pory relacje te pozostawały głównie transakcyjne.

Niemniej jednak, turecko-polskie partnerstwo obronne może i powinno stać się znacznie więcej niż jest teraz: silnym dwustronnym sojuszem, który mógłby kształtować ewoluującą architekturę obronną Europy. Takie partnerstwo byłoby w interesie zarówno Turcji, jak i Polski. Dla Turcji, dwustronne partnerstwo z Polską oferuje dostęp do europejskich projektów, które mogłyby zająć się słabymi punktami Turcji w obronie powietrznej, a także zapewnić świetny rynek dla tureckiego przemysłu obronnego. Dla Polski, dwustronne partnerstwo z Turcją oznacza, że istniejąca strategia oparta na artylerii i pancerzu – oraz strategia NATO w Polsce w zakresie rozpoznania powietrznego – mogą przejść dużą modernizację poprzez integrację tureckich zdolności w dziedzinie wojny elektromagnetycznej i dronów, czyniąc wschodni flank NATO naprawdę potężnym.

Potrzeby

Polska postrzega odstraszanie Rosji jako główny cel bezpieczeństwa. Nie chodzi tu tylko o zapobieganie konwencjonalnej inwazji rosyjskiej w Europie, co mimo wszystko wydaje się mało prawdopodobne, pomimo krwawej wojny na Ukrainie. Chodzi także o przeciwdziałanie bardziej bezpośrednim zagrożeniom, takim jak incydenty dronów czy ataki hybrydowe. Jeśli nie zostaną szybko przeciwdziałane, zachodnie stolice mogą znaleźć się w sytuacji, w której będą musiały zdecydować, czy zdecydowanie skonfrontować się z Rosją, czy pozwolić sprawie się rozwinąć, osłabiając gwarancję NATO z artykułu 5.

Dlatego też w interesie Polski jest, aby jej obrona była wystarczająco silna, by natychmiast przeciwdziałać zagrożeniom. Zgodnie z tym, strategia bezpieczeństwa narodowego Polski opowiada się za odstraszaniem we wszystkich domenach wobec Rosji. Często wyrażał to także Minister Spraw Zagranicznych Polski, Radosław Sikorski, który w przemówieniu przed parlamentem (Sejm) na początku tego roku ostrzegł przed bezczynnością: „Nie możemy sobie pozwolić na paraliż. Bierność lub poleganie na innych to zaproszenie do eskalacji.” 

Małe incydenty rosyjskie nie są scenariuszem teoretycznym. W listopadzie 2025 roku polskie władze zidentyfikowały incydent kolejowy jako akt sabotażu. We wrześniu 2025 roku doszło do wtargnięcia około 20 dronów na polską przestrzeń powietrzną, co wymusiło zamknięcie lotniska w Warszawie. Tylko dzięki działaniom NATO-wskich Sił Szybkiego Reagowania drony zostały zestrzelone. Na szczęście dla Polski, mechanizmy reakcji NATO utrzymują wysokie tempo operacyjne wobec codziennych zagrożeń.

Niemniej jednak, w interesie Polski jest, aby móc reagować natychmiast, polegając jak najbardziej na własnych zasobach i zapewniając, że obrona NATO jest na najwyższym poziomie. Jak wyraził Sikorski, rozwiązaniem Polski w zakresie obrony nie jest tylko bycie pasywną bazą dla systemów NATO, lecz budowa silnej armii z własnym sprzętem, własną doktryną i własnym zapleczem.

Potrzeby

W tym kontekście istnieją dwie wymiary potrzeb Turcji. Po pierwsze, są to wymagania Turcji wobec własnej obrony, a po drugie, interesy rozwijającego się przemysłu obronnego Turcji, który rząd dąży do rozwoju.

Przemysł obronny Turcji bardzo interesuje się tym, co dzieje się w europejskiej obronie, głównie ze względu na potencjalne korzyści gospodarcze. W 2021 roku państwa UE wydały na obronę 218 miliardów euro; do 2025 roku ta kwota wzrosła do 392 miliardów. Inicjatywa Gotowości UE 2030 przewiduje wydatki na obronę do 800 miliardów euro do końca dekady, z czego większość na poziomie krajowym, choć istnieje też kilka znaczących programów UE. Największym jest Europejski Fundusz Obrony, główny instrument finansowania projektów obronnych Komisji Europejskiej, z około ośmioma miliardami euro przeznaczonymi na lata 2021–2027 w ramach Wieloletnich Ram Finansowych. Uzupełnia go Europejski Program Przemysłu Obronnego (EDIP), który zapewnia dotacje i zachęty do wzmocnienia europejskiej bazy przemysłu obronnego i otrzymał 1,5 miliarda euro na lata 2025–2027. Innym mechanizmem jest Europejski Program Wzmacniania Przemysłu Obronnego poprzez Wspólne Zamówienia (EDIRPA), wspierający wspólne zakupy przez państwa członkowskie, z budżetem 310 milionów euro w 2025 roku. Razem te instrumenty na poziomie UE stanowią około 9,8 miliarda euro.

Wszystko to znacznie przewyższa roczny obrót przemysłu obronnego Turcji. Szacuje się, że łączny roczny obrót przemysłu obronnego i lotniczego Turcji na 2025 rok wynosi około 14-15 miliardów euro. Z naciskiem na drony i systemy średniego zasięgu, Turcja ma potencjał do zwiększenia produkcji i eksportu na wolumenach generujących zyski, jeśli tureckie firmy uzyskają dostęp do funduszy europejskich, ich zyski będą znaczne. Dla Turcji perspektywy sprzedaży do Unii Europejskiej są oszałamiające pod względem skali.

Po drugie, są to własne interesy obronne Turcji. W tym zakresie współpraca z Europą jest pożądana. Przemysły obronne Turcji i Europy są komplementarne: podczas gdy Turcja specjalizuje się w tanich dronach i nowoczesnym sprzęcie do wojny elektromagnetycznej, przemysły europejskie koncentrują się na ugruntowanych technologiach, takich jak czołgi, myśliwce i systemy radarowe. Turcja szczególnie chce je mieć, aby rozwiązać swój główny problem: obronę powietrzną. Słabości w obronie powietrznej są szczególnie niepokojące w czasach wysokich możliwości ofensywy powietrznej, co pokazały wydarzenia od Wenezueli po Liban i Iran.

Rzeczywiście, potrzeba Turcji w zakresie obrony powietrznej nie jest teoretyczna. Stawia ona czoła wielu wyzwaniom; napięciom z Syryjskimi Siłami Demokratycznymi, niestabilnym relacjom z Izraelem i Iranem oraz rosyjskiemu zagrożeniu w Europie. Turcja próbowała, z niewielkim skutkiem, wzmocnić swoje obrony powietrzne. Od dawna dążyła do zakupu systemu obrony przeciwerakietowej Patriot, ale została mu odmówiona i zakupiła rosyjski system S-400, co wywołało kontrowersje w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi. Dopiero w marcu 2026 roku Turcja odniosła pewien sukces w pozyskaniu systemu Patriot – choć nadal jest pod dowództwem sojuszniczym. To prawdopodobnie odzwierciedla pragmatyczną zmianę priorytetów na rzecz bezpieczeństwa regionalnego, napędzaną konfliktem na Bliskim Wschodzie. Wnioskiem wydaje się, że bezpieczeństwo obronne Turcji opiera się na aktywnej współpracy i partnerstwie z jej zachodnimi sojusznikami.

 

Jednym z korzyści współpracy z sojusznikami w Europie byłoby pozyskanie myśliwców dla Turcji. Europa dysponuje zaawansowanymi myśliwcami, takimi jak Eurofighter, które mogą uniemożliwić przeciwnikowi przeprowadzenie ataku, a także przechwycić nadchodzące pociski. Jako systemy powietrzne mogą wykonywać te zadania bardziej elastycznie niż systemy naziemne. Skuteczność średniego zasięgu obrony powietrznej typu powietrze-powietrze została pokazana w konfrontacji Pakistanu z Indiami na początku 2025 roku. Integracja tureckich i europejskich systemów, w szczególności integracja europejskich samolotów i myśliwców z tureckimi zdolnościami dronów i elektromagnetycznymi, tworzy potężne połączenie. Pod względem finansowym i strategicznym, Turcja ma wiele do zyskania na partnerstwie z Europą.

 

Współpraca wojskowa Turcji i Polski

Te finansowe i strategiczne potrzeby w dużej mierze wyjaśniają, dlaczego Turcy tak bardzo interesują się Brukselą. Niespodziewanie, prezydent Turcji, Recep Erdoğan, powiedział, że „bezpieczeństwo Europy jest nie do pomyślenia bez Turcji” lub że Hakan Fidan, minister spraw zagranicznych, stwierdził, że „architektura bezpieczeństwa pomijająca siły militarne takie jak Turcja, nie byłaby zbyt realistyczna”. Turcja uczestniczyła w Inicjatywie Europejskiego Tarczy Powietrznej, a także podpisała umowę na zakup i szkolenie z Wielką Brytanią w zakresie Eurofighter. Turecki gigant obronny Baykar podpisał projekt z włoskim producentem obronnym Leonardo na wspólną produkcję dronów.

 

Jednak główną nagrodą za dostęp i rozwijanie technologii z finansowaniem UE umknęła Turcji. Kryteria członkostwa w głównych programach europejskich różnią się, ale często wymagają bycia państwem członkowskim UE lub, jak w przypadku Kanady, wyraźnego włączenia do programów europejskich jako kraj trzeci. Turcja nie jest członkiem UE, ani nie odniosła dużego sukcesu w uzyskaniu statusu oficjalnego kraju trzeciego. Rzeczywiście, Turcja nie została przyjęta do SAFE. Jednak ze względu na fakt, że obrona nie jest podstawową kompetencją UE, wiele można zrobić w tym zakresie dwustronnie. Ma sens, aby Turcja była włączona w europejskie projekty i środowisko obronne UE poprzez współpracę z państwem członkowskim UE. Państwa UE nadal są wolne do współpracy z kim chcą w zakresie obrony i korzystania z funduszy UE.

 

W tym kontekście, polsko-tureckie partnerstwo obronne ma duży potencjał. Doktryna Polski kładzie nacisk na mobilną siłę ognia. W zakresie sił powietrznych, często oznacza to zakup amerykańskich myśliwców, takich jak F-35 i F-16, do celów ofensywnych. W obronie powietrznej Polska posiada jednostki Patriot i Narew. Pierwsza przeciwdziała dużym zagrożeniom rakietowym; druga – pociskom manewrującym i samolotom. To solidna strategia, ale wciąż ma słabe punkty w zakresie dronów i wojny elektromagnetycznej. Warstwowa obrona powietrzna Polski – skoncentrowana na systemach takich jak Patriot i Narew – jest potężna pod względem kinetycznym, ale nadal zależy od integralności środowiska elektromagnetycznego. W polu walki coraz bardziej zdominowanym przez saturację, oszustwa i niskokosztowe zagrożenia powietrzne, jak pokazują wojny w Iranie i na Ukrainie, decydująca staje się zdolność nie tylko do przechwytywania, ale także do osłabiania i dezorganizowania nadchodzących ataków. To właśnie te dwie umiejętności są potrzebne na Ukrainie i na granicach Polski, które mogą być narażone na wtargnięcia z Białorusi i Rosji.

 

To właśnie tutaj systemy tureckie zapewniają uzupełnienie jako mnożnik siły, kształtując pole walki przed przechwyceniem lub uderzeniem. Z jednej strony, Turcja dysponuje zdolnymi dronami, takimi jak ANKA i chwalony Bayraktar TB2, do długotrwałej wywiadu, nadzoru i rozpoznania. Z drugiej strony, Turcja ma systemy naziemne, takie jak radarowy system zakłóceń i oszustw KORAL oraz system zakłócania dronów IHTAR. Pokrywają one dokładnie lukę w doktrynie polskiej. Polska ma system na dużą skalę do zagrożeń rakietowych, baterie Patriot; oraz system do atakowania dronów i mniejszych samolotów, Narew. Te systemy mają być zintegrowane z wykrywaniem radarowym w powietrzu, które nadal działa na zasadach z XX wieku. Polska i NATO brakuje systemów kontrolujących i kształtujących pole walki elektromagnetycznej na szerokim teatrze działań, oprócz klasycznych instrumentów radarowych, szczególnie w odniesieniu do mniejszych zagrożeń, takich jak drony.

 

Współpraca w zakresie dronów i wojny elektromagnetycznej z Turcją ma również sens w odniesieniu do zdolności lądowych Polski, gdzie podejście Polski kładzie nacisk na artylerię i pancerz. Znaczenie artylerii było wyraźną lekcją z nowoczesnego pola walki, które wyłoniło się jako główne elementy teatru ukraińskiego. Polska inwestuje w głębokie ognie (HIMARS) i trwałe ognie (Thunder K9 i AHS Krab). Z tureckimi zdolnościami elektromagnetycznymi, ta artyleria, już silna pod względem siły ognia, mogłaby stać się jeszcze bardziej precyzyjna. Jeśli chodzi o pancerz, Polska buduje dużą siłę czołgów, składającą się z amerykańskich M1A2 Abrams – jednych z najbardziej zaawansowanych czołgów bojowych w użyciu i wysoce interoperacyjnych z systemami NATO – a także K2 Black Panther (z lokalną wersją produkcyjną K2PL) oraz zmodernizowanych, ale starszych czołgów Leopard 2, które zapewniają solidną flotę. Do tego dochodzi armia pojazdów opancerzonych, z KTO Rosomak i Borsuk IFV, obydwa rodzime polskie systemy.

 

Jednak kluczem do skutecznej pancernej obrony w nowoczesnych czasach wydaje się zapewnienie, że pancerz jest chroniony przed dronami. Można to osiągnąć albo poprzez posiadanie siły ognia zdolnej odmówić przeciwnikowi możliwości uruchomienia dronów, albo poprzez adaptacje techniczne, takie jak to w Ukrainie, z klatkami zamontowanymi na czołgach, aby zapobiec zbliżaniu się dronów i uszkodzeniu czołgu. Innym trendem są drony sojusznicze, które pomagają bronić czołg. W odniesieniu do tego aspektu, współpraca z Turcją w zakresie dronów byłaby ponownie korzystna.

Mądrość bilateralnej współpracy

Oprócz komplementarności tureckich i polskich systemów uzbrojenia, silniejsza współpraca obronna między Warszawą a Ankarą jest bardziej efektywnym sposobem organizacji współpracy niż działanie przez Brukselę. Oś Ankara-Warszawa ma potencjał kształtowania środowiska obronnego w Europie i prowadzenia inicjatyw wywodzących się z Brukseli. Powodem tego są ograniczenia środowiska polityki bezpieczeństwa w Brukseli, gdzie głównym problemem jest to, że współpraca w Europie odbywa się na zasadzie pojedynczych projektów.

 

Obecny system koncentruje się na Dyrekcji Generalnej ds. Przemysłu Obronnego i Kosmicznego, której głównym instrumentem finansowania jest Europejski Fundusz Obrony (EDF), finansujący projekty poprzez konkurencyjne granty oparte na konkursach. Te konkursy są zgodne z uzgodnionymi priorytetami UE i mają na celu zachęcanie do współpracy transgranicznej. Złożone wnioski są oceniane przez niezależnych ekspertów, a udane inicjatywy otrzymują dofinansowanie UE. Priorytety UE nie są ustalane przez Dyrekcję, lecz wynikają z deliberacji Rady Unii Europejskiej, Rady Europejskiej i Parlamentu Europejskiego.

 

Istnieje też bardziej elastyczny organ, Stała Strukturalna Współpraca (PESCO), ale PESCO jest tylko forum, na którym państwa członkowskie proponują projekty, do których inni mogą dołączyć lub nie. Chociaż wyznacza ona wymagania, planowanie wspólne i regularne spotkania koordynacyjne dla projektów, niewiele z tego jest wiążące. Znaczenie PESCO polega na tym, że wyznacza wytyczne dla Europejskiego Funduszu Obrony. Fundusze PESCO są również ograniczone w zakresie projektów, które mogą finansować, i w jaki sposób.

 

Nowe inicjatywy, takie jak Program Bezpieczeństwa dla Europy (SAFE), miałyby uzupełniać programy ułatwiające wspólne zakupy przez państwa członkowskie, ale nie obiecują zmiany struktury administracyjnej systemu w Brukseli.

 

Chociaż współpraca z Brukselą może być istotna dla Turcji, fakt, że fundusze UE są zazwyczaj oparte na ograniczonych konkursach, sprawia, że zapewnienie Turcji stałego i bezpośredniego członkostwa w europejskim systemie obronnym będzie ogromnym wyzwaniem. Wymaga to mistrzowskiego negocjowania i osiągnięcia konsensusu wśród państw i instytucji UE. To trudne zadanie dla każdego kraju spoza UE: istnieją fundamentalne pytania dotyczące doktryny i podziału przemysłowego, zanim można rozważać współpracę z Turcją. Projekty obronne UE muszą z założenia faworyzować współpracę między państwami członkowskimi, zanim obejmą jakikolwiek trzeci kraj. Nie wspominając już o ewentualnych sprzeciwach Greków i Cypryjczyków wobec projektów UE z udziałem Turcji. Dlatego dla Turcji bardziej atrakcyjne jest inicjatywa dwustronna z Polską.

 

Polska powinna także zrozumieć, że skuteczna doktryna obronna wymaga wizji strategicznej, a nie zbioru przypadkowych projektów. Współpraca oparta na pojedynczych projektach, choć cenna, nie zastąpi dwustronnego partnerstwa z krajem, który uzupełnia jej obecny sprzęt, takiego jak Turcja. Polska będzie miała również trudności ze znalezieniem partnera oferującego bardziej wyspecjalizowany zestaw zdolności niż Turcja. Jest Stany Zjednoczone, ale one skupiają się na systemach wysokiej klasy, podczas gdy Turcja koncentruje się na skalowalnej dystrybucji dronów. I mimo mistrzostwa amerykańskiej broni, to Turcja wykonała pierwszy w pełni autonomiczny lot bezzałogowych pojazdów – Turcja może nawet wyprzedzać USA w technologii dronów.

 

Nie ma przeszkód dyplomatycznych, aby Polska dążyła do bliższej współpracy obronnej z Turcją. Polska i Turcja cieszą się silnymi relacjami dyplomatycznymi, a choć Turcja może być mniej stanowcza w retoryce wobec Rosji, oba kraje wspierają obecną pozycję NATO na Wschodzie Europy i popierają Ukrainę. Co więcej, spójna strategia obronna dwustronna z pewnością działałaby jako katalizator w Brukseli, przyciągając innych aktorów, kraje i firmy chętne do skorzystania z momentum. Zamiast czekać na wyłonienie się scentralizowanej polityki obronnej UE, Turcja i Polska mogą ustanowić precedens, że Bruksela nie tylko będzie akceptować, ale także kierować się nim.

 

Ostatecznie, często lepiej jest najpierw rozwinąć partnerstwo, niż czekać na wypracowanie konsensusu. Chociaż memorandum Turcji i Polski wydaje się skromne, stanowi ono ramy dla zbudowania głębszego sojuszu.

 

Onur Anamur jest turecko-kanadyjskim pisarzem zajmującym się sprawami globalnymi, obroną i energią. Jest absolwentem Middle East Technical University w Ankarze, Turcja.